Zdrowie

ARCHIWUM
27 lut

Źródło zdjęcia: klearminds.com

Co zrobić, gdy chcielibyśmy, aby nasz partner/partnerka zmienił/zmieniła nawyki żywieniowe, podczas, gdy partner/partnerka nie widzi potrzeby zmiany?

Zacznijmy od początku.

Wprowadzenie zmiany wiąże się często z:
➡️strachem, niepokojem, obawami, lękiem,
➡️poznaniem czegoś nowego, z czym nie będziemy czuć się komfortowo (przynajmniej na początku i przynajmniej takie możemy mieć wyobrażenie),
➡️robieniem czegoś, co wcześniej nie było dla nas ważne i/lub nie zwracaliśmy na to uwagi,
➡️wizją porażki, jeśli już kiedyś podejmowaliśmy próbę wdrożenia zmiany i zwyczajnie się nie udało,
➡️poczuciem dyskomfortu,
➡️utratą radości z dotychczasowej sytuacji,
➡️poczuciem utracenia wygody i znanego na rzecz nowych czynności,
➡️oporem, jeśli nie do końca jesteśmy przekonani do jakichkolwiek zmian,
➡️poczuciem przymusu, jeśli ktoś stawia nam wysoko poprzeczkę i kreuje oczekiwania, które mogą nas przerastać albo są po prostu nowe.

Jeśli jesteś osobą, która oczekuje od innej osoby wprowadzenia zmian to wiedz, że dla tej osoby nie jest to wygodna sytuacja.

To nie jest proponowanie komuś zjedzenia pączka podanego na talerzyku, co nie wymaga wysiłku, bo wystarczy wziąć do ręki talerzyk, chwycić dłonią puszystego pączusia z marmoladą i cieszyć się każdym kęsem.

To jest proponowanie i oczekiwanie od kogoś działań, poświęcenia, zaangażowania, a także rezygnacji i porzucenia oraz często NIEWYGODY i NOWYCH OBOWIĄZKÓW.

Uświadom sobie, że oczekiwanie od kogoś zmian jest czymś dużym.

Jeśli na tym etapie zauważasz, że jesteś zbyt mało wyrozumiała/wyrozumiały dla partnera to też kolejne rzeczy będą przychodziły z jeszcze większym trudem, zarówno dla Ciebie – osoby oczekującej zmian, jak i osoby, od której oczekujesz, by cokolwiek zmieniła.

Według słownika SJP ” wyrozumiały” to:

«umiejący zrozumieć powody czyichś błędów, motywy czyjegoś niewłaściwego postępowania i skłonny do wybaczania; też: będący wyrazem takiej cechy».

Zastanów się, czy potrafisz:
📍zrozumieć powody, dla których partner nie chce zmieniać stylu życia,
📍zrozumieć motywy, dlaczego nie dba o siebie,
📍wybaczać błędy pomimo starań partnera.

Twoje oczekiwanie wobec partnera/ki, aby zmienił/a styl życia może być postrzegane przez partnera/kę jako “przymus” i atak.
Czy Ty lubisz robić coś, co wynika z przymusu?
Z pewnością nie.
Wczuj się w rolę partnera/ki.
Ważne jest nie tylko to, co mówisz, ale w jakie słowa ubierasz i jakim tonem przekazujesz komunikat.

To nie zachęca do zmiany:

  • Zrób coś ze sobą!
  • Zapisz się na zajęcia sportowe, a nie ciągle leżysz na tej kanapie!
  • Nie wyjdziemy w sobotę, bo Ty wolisz pić piwo przed TV!
  • A Ty znowu żresz te chipsy!?
  • Mógłbyś/mogłabyś schudnąć, to czułabyś/ czułbyś się lepiej!
  • Jedz jeszcze więcej tych ciastek, a na pewno schudniesz!
  • Mąż Anki schudł już 10 kg, a Ty co, znowu przytyłeś?!

To może zachęcić do zmiany:

  • Nie zmuszaj, nie atakuj słowami, rozmawiaj spokojnie, cierpliwie. Słuchaj to, co partner/ka mówi.
  • Okaż zrozumienie i podkreślaj, że zmiany są trudne.
  • Okaż chęć pomocy i sprecyzuj, w jaki sposób możesz pomóc.
  • Pokaż własną postawą, że zdrowe odżywianie i ruch poprawiają jakość życia.
  • Podkreślaj, że zależy Ci na parterze/rce i że może na Tobie polegać we wprowadzaniu nowych nawyków. 
  • Nie rób niczego za plecami partnera/ki (np. nie zapisuj na zajęcia, do dietetyka). Zawsze pytaj o zgodę, opinię i uczucia z tym związane. 
  • Zauważaj i pochwalaj każdy krok i działanie partnera/ki w kierunku zmiany stylu życia.
Często partner/ka nie widzi potrzeby zmiany stylu życia, a zauważenie potrzeby zmiany jest WAŻNYM krokiem w kierunku podjęcia jakichkolwiek działań.
Tę potrzebę ma zauważyć partner/ka, a nie tylko Ty.
Jeśli chcesz, aby partner/ka ZAUWAŻYŁ/A, że zmiana stylu życia jest potrzebna to musisz stać się uważnym, cierpliwym słuchaczem i osobą wspierającą, wyrozumiałą, rozumiejącą porażki i trudności.
Czasem to tak działa, że im bardziej koncentrujesz się na tym, aby przekonać do zmiany, tym bardziej odpychasz moment, w którym partner/ka zauważy potrzebę tej zmiany.
W tym wszystkim potrzeba dużo rozmów, cierpliwości i okazania zrozumienia.
Twój atak i narzekanie nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, a przy okazji może popsuć relację w związku czy małżeństwie🖐
Empatia jest trudna, ale bardzo potrzebna.
Pomocne okaże się poniższe pytanie, nad którym polecam się zastanowić:
Co chciałbyś/chciałabyś usłyszeć od siebie, będąc na miejscu partnera/ki, która oczekiwałby/oczekiwałaby zmiany stylu życia na lepsze?
22 gru

(Źródło zdjęcia: delish.com)

Nie każdy czyta i nie każdy potrzebuje, ale przypomnieć warto, że Święta i w ogóle świat nie kończy się na jedzeniu😉
Łap garść prostych porad i wyluzuj, odpocznij, wyśpij się porządnie w nadchodzącym czasie ❤️

1 – Policz, jak długo trwają Święta. Dodaj do tego dni, kiedy to zwykle zjada się do końca potrawy, bo przecież wyrzucanie żywności to nic dobrego. To ile Ci wyszło? 4 dni? Teraz powiedz sobie szczerze, czy przez pozostałe 361 dni roku Twoje żywienie przez większość czasu było racjonalne? Jeśli tak to świetnie, a jeśli nie to wiedz, że nigdy nie jest za późno na zmianę nawyków żywieniowych, nawet od razu po Świętach 🙂 W szerszej perspektywie kilka dni z pierożkami, piernikami i śledziem w śmietanie nie wypadają tak “strasznie”. To tylko kilka dni! Nadmierne kilogramy to efekt długoterminowych decyzji żywieniowych, a nie samego okresu Świątecznego!

2 – Masz specjalną dietę dostosowaną do Twojego stanu zdrowia? Zapytaj swojego dietetyka, czy kilka dni ze świątecznymi potrawami wpłyną negatywnie na Twoje zdrowie. Prawdopodobnie nie, dlatego nie martw się na zapas i nie zakładaj z góry, że pozostanie Ci tylko liść sałaty i ciepła herbatka. Kto pyta – nie błądzi!

3 – Jeśli okaże się jednak, że Twoje żywienie jest ograniczone ze względu na jednostki chorobowe przygotuj 2-3 potrawy (w tym coś słodkiego) zgodne z Twoim protokołem żywieniowym. Jasne, że może Ci się nie chcieć, może nie masz talentu, nie lubisz gotować albo nie masz na to czasu, ale jeśli zdrowie stoi wysoko w hierarchii Twoich wartości to chyba warto to zrobić? Poproś o pomoc w przygotowaniu takich potraw osobę, która w Twojej rodzinie jest mistrzem w kuchni – to nic złego prosić o pomoc! Jest jeszcze na to czas, więc działaj!

4 – Nie musisz jeść do końca wszystkich potraw, które zostały po Świętach. W wielu miastach i wsiach organizowane są akcje, w których można pomóc potrzebującym rozdając przygotowane potrawy. Na pewno też znasz taką rodzinę, która ucieszy się z otrzymanego jedzenia, bo na co dzień nie ma go za wiele. Poszukaj takich akcji czy rodziny w potrzebie.

5 – Święta to nie tylko jedzenie. Dobrze wiesz, że w Święta chodzi o coś ważniejszego. Wiedz też, że możesz odmówić zjedzenia jakiejś potrawy, jeśli zwyczajnie już nie masz na nią ochoty, jesteś przejedzona/y lub czujesz się gorzej. Nikt nie zadba lepiej o Twoje zdrowie i dobre samopoczucie, niż Ty sama/sam!

6 – Jeśli planujesz wejść na wagę i zmierzyć obwody zaraz po Świętach to… pomyśl o zmianie planów. Więcej jedzenia, kilokalorii, treści pokarmowej, sodu w diecie, mniej ruchu, mniejsze spożycie płynów – to tylko kilka z wielu czynników, które wpłyną na Twoją masę ciała i obwody po Świętach. Po prostu do końca roku nie wchodź na wagę i nie mierz się, jeśli te czynności są dla Ciebie stresujące. Zrobisz dobrze swojej głowie.

7 – Jeśli po Świętach będziesz odczuwać:
– przejedzenie
– niestrawność
– nadmierne gazy
– wzdęcia
– zmianę w wypróżnianiu
… to nie panikuj 🙂
Jeśli na co dzień nie jadasz produktów, które pojawiają się na świątecznym stole, nie jadasz tak bardzo różnorodnie (i tak dużo!) to istnieje duże prawdopodobieństwo, że chwilowo Twój układ pokarmowy troszkę zwariuje, ale spokojnie – wszystko wróci do normy po kilku dniach.

8 – I nie, nie musisz robić głodówki po Świętach I nie, nie musisz robić żadnego detoksu, nawet od cukru! Wróć do swoich dobrych, sprawdzonych, zdrowszych nawyków żywieniowych, czyli: dbaj o dobre nawodnienie (30ml płynów/ każdy kilogram masy ciała), jedz więcej warzyw, powróć do aktywności fizycznej, wychodź często na spacer, dbaj o sen …i wszystko wróci do normy! 🙂

12 paź
Niektóre osoby z zespołem jelita drażliwego zauważają nasilenie objawów wraz z przyjściem jesieni.
Czy psychika odgrywa tutaj jakąś rolę? I to jak, ale nie tylko.
(źródło zdjęcia: apkpure.com)
Na podstawie obserwacji pacjentów w gabinecie, rozmów w trakcie współpracy, ale i też swojego IBS zauważyłam, że objawy zespołu jelita nadwrażliwego pogarszają się jesienią z kilku powodów:
  • Krótsze dni powodują przygnębienie i poczucie uciekającego czasu wywołując negatywne emocje. Czy negatywne emocje mogą pogarszać IBS? Doskonale wiecie, że tak.
  • Chłodniejsze powietrze również może nasilać objawy. Generalnie ciepło u wielu osób działa kojąco na pracę przewodu pokarmowego, stąd też np. ciepłe napoje najczęściej są lepiej tolerowane, niż chłodne, z lodówki. Ciepło z otoczenia także wiążemy z pozytywnymi wspomnieniami i emocjami, a wiele objawów znika podczas urlopu przebywając w ciepłych miejscach (chociaż tutaj ma wpływ wiele innych czynników). Do tego niższa temperatura zniechęca wiele osób do podejmowania jakiejkolwiek aktywności na zewnątrz, która wcześniej, latem była regularnie uprawiana.
  • Koniec pory wakacyjnej/powrót z urlopu to często powód do narzekania, utraty radości – każdy z nas zna osobę, która nie jest zadowolona z pracy, chodzi do niej z niewielką chęcią, nie odnosząc z niej żadnej satysfakcji. To idealny trigger do pogorszenia objawów IBS, bo samo przebywanie w miejscu, którego się nie lubi, z ludźmi, których niechętnie się widuje może pogarszać objawy IBS.
  • Wielu osobom po powrocie z urlopu trudno jest wrócić do dobrych nawyków żywieniowych. Gorsze wybory żywieniowe, nieregularne posiłki, więcej przetworzonego jedzenia może sprzyjać pogorszeniu objawów.
  • Październik, listopad to z jednej strony w wielu miejscach pracy początek nowych projektów, a z drugiej przygotowanie firmy do zakończenia roku, zmagania się z deadline’ami projektów i uzyskaniem jak najlepszych wyników na koniec grudnia, a to wiąże się z wieloma zadaniami, większym stresem, wieloma rzeczami na głowie, czyli prosta droga do pogorszenia objawów IBS.
  • Jesień to również więcej powodów do zamartwiania się o rodzinę i sprawy związane z domem. Powrót dzieci do przedszkola, szkoły, a za chwilę chorowanie dzieci, branie urlopu na żądanie, szukanie opieki; nie wspomnę o wyższych wydatkach czy wzroście rachunków za podstawowe życie. Wszystko to nie pomaga nam zatroszczyć się o siebie.
  • W końcu niedobór słońca nie napawa optymizmem, a dodatkowo niedobory witaminy D3 mogą znacząco pogorszyć nasze samopoczucie. Gorsze sampoczucie, to i IBS chętnie mówi nam “dzień dobry”.
  • I jeszcze coś. Sezon grypowo-przeziębieniowo-infekcyjny. Wiecie, że niekiedy infekcja jest w stanie wywołać IBS. Co więcej, w tym okresie wiele osób stosuje antybiotyki. Taka ingerencja we florę bakteryjną może pogorszyć pracę jelit. Zaburzona flora bakteryjna to także jedna z dróg do pogorszenia IBS.
19 mar

FreeGreatPicture.com-33622-fruit-juice-from-a-strawberry

Całe owoce czy soki owocowe?

Często otrzymuję pytanie: “czy w trakcie diety mogę pić soki owocowe?”

Zdecydowanie odradzam picie soków z owoców – zarówno gotowych z kartonu (często dosładzane cukrem), świeżo wyciśniętych w buteleczkach i wyciśniętych samodzielnie.
W czasie kontroli kalorii – redukcji, rekompozycji sylwetki – ważne jest, aby posiłek nas sycił. W tych sytuacjach całe owoce sprawdzą się zdecydowanie lepiej, niż sok. Pamiętaj, że białko i BŁONNIK to najbardziej sycące elementy diety, a więc wybór całego owocu będzie lepszy. Z reguły wystarczy, ze zjemy przykładowo 1 pomarańczę i nie mamy ochoty na więcej. Z kolei sok moglibyśmy pić… litrami 
Jakim sposobem znajdziemy więcej kalorii w porcji? Prosta odpowiedź – ile wyciśniesz soku z 1 pomarańczy? Na 1 szklankę nie wystarczy i musisz użyć zdecydowanie więcej owoców.

Pamiętajcie, że CAŁE POMARAŃCZE są jednym z najbardziej sycących produktów w skali indeksu sytości.

Co w takim razie z sokiem? Czy jest bezużyteczny?
Jeśli mamy ochotę na sok, to zdecydowanie polecam jego gęstszą formę – zmiksowane owoce. Zachowamy w ten sposób wszystkie zalety owocu, które widzicie na grafice.
Wyciśnięty sok można jednak rozważyć w kilku przypadkach:
– gdy budujemy masę mięśniową, mamy wysokie zapotrzebowanie kaloryczne i nie jestesmy w stanie wcisnąć w siebie kolejnej porcji posiłku,
– gdy jesteśmy piorunująco głodni/w ekstremalnych warunkach i musimy wybrać pomiędzy sokiem, a niezdrowym produktem np. batonik zawierający tłuszcze trans, syrop glukozowy – wówczas lepiej wybrać świeżo wyciśnięty sok,
– gdy musimy uważać na ilość błonnika w diecie.
W takich sytuacjach znajdzie się jednak NIEWIELE osób.

Pamiętajcie, że cały owoc jest z reguły lepszy, niż sok z owoców 

P.S. Dodam, że cały owoc jest tańszy, niż butelka soku!

06 mar

checklist-1266989_1280.png

Zadaniem osoby ustalającej dietę jest spełnienie życzeń pacjenta/klienta/podopiecznego pod kątem wyznaczonych celów, uwzględniając stan fizyczno-psychiczny.

Przypominam, że dietetyk nie stawia diagnozy. Diagnozę ZAWSZE stawia lekarz.

Dietetyk powinien skierować do lekarza, jeśli w trakcie wywiadu żywieniowo-zdrowotnego pojawią się ku temu powody, a w przypadku braku chęci wizyty u lekarza – ODMÓWIĆ współpracy.

Sama interesuję się diagnostyką, interpretacją badań laboratoryjnych i gorąco zachęcam do ich wykonania. Staram się czytać, uczyć i zgłębiać temat po to, aby zauważyć u pacjenta coś niepokojącego. Cieszę się, że coraz chętniej chcemy się badać i jesteśmy świadomi, że to element profilaktyki zdrowia, nawet w kwestii kształtowania sylwetki.

Bardzo często zdarza mi się PODEJRZEWAĆ niedoczynność tarczycy, PCOS, problemy z gospodarką cukrową czy np. zapalenie nerek. Nigdy jednak nie stawiam DIAGNOZY, a zalecam wizytę u lekarza.

Dietetyk ustala dietę na podstawie DIAGNOZY lekarza. Dietetyk sam NIE STAWIA DIAGNOZY.

Tak, jestem świadoma i Wy również, że czasami lekarze nie drążą tematu, nie mają czasu dla pacjenta, a nawet powiem brzydko – olewają pacjenta i pacjent wychodzi z kwitkiem. Czasami nawet dietetyk ma większą wiedzę w danym temacie, niż lekarz (co jest momentami… żenujące). Mimo tego należy znaleźć innego lekarza i konsekwentnie szukać przyczyny złego stanu zdrowia i objawów. Jeśli lekarz nie postawił diagnozy, a Ty wciąż czujesz się źle – wybierz się do INNEGO lekarza. Zapytaj dietetyka, znajomych o polecenie, poczytaj w internecie opinie. Tu chodzi o TWOJE ZDROWIE.

Osobiście, w takich sytuacjach kieruję pacjentów przekazując im kontakt do zaufanych przeze mnie lekarzy z lokalnego środowiska (Poznań), chociaż w innych miastach też jestem w stanie polecić kompetentną osobę.

Pamiętajcie – DIETETYK nie stawia diagnozy. 

22 lut

Copy of Copy of 10 (2)

Która dieta jest lepsza? Low-carb, low-fat, Paleo, ketogeniczna, Motignaca czy Samuraja?
Odpowiedź jest prosta: KAŻDA dieta jest skuteczna pod warunkiem, że ilość kalorii oraz pozostałe elementy piramidy będą dostosowane do celu. Najnowsze badanie (1) potwierdza, że zarówno dieta low-carb, jak i low-fat jest TAK SAMO skuteczna w procesie odchudzania. Każda z diet przyniosła podobne rezultaty 👌

Za skuteczność diety odpowiada w kolejności od najważniejszych elementów:
➡️ zapotrzebowanie kaloryczne (deficyt, jeśli chcemy schudnąć lub nadwyżka, jeśli chcemy zbudować masę),
➡️ makroskładniki (czyli dobór ilości białek, tłuszczy i węglowodanów),
➡️ mikroskładniki (witaminy, minerały, antyoksydanty),
➡️ ilość posiłków (dla niektórych 3, dla innych 6, ale tak naprawdę ten element ma znaczenie przy jednostkach chorobowych i u wytrenowanych sportowców),
➡️ godziny posiłków (ważne u zaawansowanych sportowców; nasz organizm nie ma zegara, w którym wskazuje godziny pozwalające trawić pokarm),
➡️ suplementacja, czyli wisienka na torcie (u osób zdrowych zwykle zbędna, a o jej udziale należy zdecydować biorąc pod uwagę parametry zdrowotne i aktywność fizyczną).

Osobiście polecam unikać wszystkich diet, które są LOW (NISKO, czyli ubogie) w jakikolwiek makroskładnik (białko, tłuszcze, węglowodany), jeśli to możliwe. Dieta zbilansowana jest równie skuteczna w utracie tkanki tłuszczowej.

Do warunków skutecznej diety dodałabym jeszcze jedno. Dieta musi być takim systemem żywieniowym, który będziemy w stanie przestrzegać PRZEZ CAŁE ŻYCIE, a nie tylko przez pewien etap w życiu. Jeśli rozpoczynasz low-carb, a nie wyobrażasz sobie życia bez chleba i ten chleb śni Ci się po nocach, to dieta low-carb NIE JEST DLA CIEBIE. 😊
(1) https://jamanetwork.com/journals/jama/article-abstract/2673150

12 sty

autoimmune

Hashimoto, stwardnienie rozsiane, RZS, Leśniowski-Crohn, wrzodziejące zapalenie jelita grubego, toczeń, łuszczyca (etc.) – większość chorób ma dwie fazy przebiegu: faza zaostrzenia i remisji.

Faza zaostrzenia: choroba daje objawy, które da się m.in. odczuć (np. słabe samopoczucie, wysoki poziom zmęczenia, senność, ból), zobaczyć (biegunki, nasilenie łuszczenia, zaczerwienienia skóry, utrudnione chodzenie). W tej fazie należy skupić się na obniżeniu stanu zapalnego poprzez leki, suplementy, dietę i okiełznanie stresu.

Faza remisji: choroba “śpi”, jest nieaktywna i u niektórych nie daje żadnych oznak i czujesz się w porządku, występują niewielkie lub brak objawów. Generalnie zapominasz o chorobie i żyjesz tak, jakby jej nie było. W tej fazie skupiasz się na diecie i radzeniu sobie ze stresem. Oczywiście leki i suplementy też są ważne, ale u niektórych osób część można odstawić lub zmniejszyć dawki.

Każdy, kto choruje powinien dążyć do fazy remisji.

Choroby autoimmunizacyjne są na tyle podstępne, że czasem zaskakują w najmniej oczekiwanym momencie, dlatego każde ochylenie, każdy objaw trzeba brać pod uwagę. –
Co może powodować ponowne zaostrzenie? Wiele czynników razem wzięte lub wystarczy jeden, ale będzie tak silny, że układ odpornościowy zacznie znów źle odpowiadać:
✅ zaniedbanie diety,
✅ mało snu i regeneracji,
✅ zaniedbanie suplementów,
✅ zastosowanie ŹLE DOBRANEGO antybiotyku,
✅ stresujące wydarzenie w życiu, egzaminy, śmierć, rozstanie, utrata pracy, zamartwianie się,
✅ inny czynnik osłabiający układ odpornościowy: np. niepożądane bakterie.
✅ i wiele innych: nadmiar toksyn, słaba higiena, etc.

W dużej mierze zależy od Ciebie, czy będziesz w fazie zaostrzenia, czy remisji 😊

10 sty

Brain.png

Dowiadujesz się, że masz HASHIMOTO, RZS, PCOS albo Crohna i co teraz?

Pojawia się panika, płacz, załamanie i multum myśli:
 “dlaczego mnie to spotkało?!”,
 “przecież mój styl życia nie był fatalny, a jednak choroba się pojawiła”,
 ️”przecież uprawiam sport?!”,
 “przecież jestem MŁODYM CZŁOWIEKIEM!?”
Też tak miałam. Też znam ten moment, można nazwać, moment WYROKU.
Po opanowaniu pierwszych objawów lekarz prowadzący:
 przepisał leki (które niszczyły inne organy),
 zalecił dietę lekkostrawną (która nie pomogła),
 kazał odpoczywać (bo jak można inaczej, gdy nie masz siły wstać z łóżka).

Lekarz nie powiedział o jednym, o czym powinnam wtedy wiedzieć.
Lekarz powinien zapytać, skąd TYLE STRESU W MOIM ŻYCIU?

Pewnie wtedy pomyslałabym, że robi ze mnie wariatkę i świra. Teraz, już pracując z osobami cierpiącymi na te choroby zauważam, że większość z nich źle zaczęło leczenie i to co teraz napiszę może nie spodobać się wielu z Was, którzy chorują.
Leczenie choroby autoimmunizacyjnej powinno zacząć się od wizyty u psychoterapeuty/psychologa. Piszą nawet o tym dziewczyny z Medfood w nowej książce i podpisuję się pod tym obiema rękoma.
Sądzę, że gdyby nie stres w moim i Twoim życiu, gdyby nie moje i Twoje przejmowanie się byle czym (za przeproszeniem g**), gdyby nie moje i Twoje zamartwianie się i denerwowanie bez powodu CHOROBA NIE DOTKNĘŁABY mnie i CIEBIE.

Mając obecną wiedzę i słysząc diagnozę udałabym się w PIERWSZEJ kolejności do psychoterapeuty celem znalezienia przyczyny stresu w moim życiu. Wiedz, że jeśli dieta, sen i leki są dobrane, ale stres towarzyszy od rana do nocy i nie potrafisz okiełznać psychiki – nie MA SZANS na złagodzenie choroby.

NIE MA.

W społeczeństwie polskim nadal istnieje przekonanie, że wizyta u psychologa oznacza, że mamy chorobę psychiczną.
Bedąc na wielu forach, na których ludzie dzielą się problemami związanymi z chorobą z autoagresji utwierdzam się w przekonaniu, że opanowanie psychiki w procesie leczenia jest rzeczą NAJWAŻNIEJSZĄ 

17 paź

testosteron-arttiran-10-yiyecekTestosteron to związek, który wzbudza zainteresowanie u każdego mężczyzny. Jest on naturalnie produkowany nie tylko przez organy męskie, ale i organy kobiety, z tym, że w dużo mniejszych ilościach. Testosteron należy do hormonów androgennych i jest wytwarzany przez jądra, nadnercza i jajniki u kobiet, co oznacza, że kobiety również go potrzebują, by właściwie funkcjonować.

W jakich funkcjach i dlaczego testosteron jest istotny?

Jakie są objawy niskiego poziomu testosteronu?

Jak podnieść poziom testosteronu?

Przeczytaj mój gościnny wpis dla Fitness-food.pl

Kliknij TU

 

Zdjęcie: erkekse

Load More