Odchudzanie

ARCHIWUM
07 lis

(źródło zdjęcia: conehealth.com)

Wiecie, że podczas przeziębienia, któremu towarzyszy podwyższona temperatura ciała wzrasta wydatkowanie kilokalorii?
To wszystko za sprawą sprytnej aktywacji układu odpornościowego do radzenia sobie z infekcją. Wyższa temperatura ciała jest naturalną odpowiedzią, dzięki której nasz organizm WIE, co ma robić, bo w TAKICH WARUNKACH podwyższonej temperatury ciała może optymalnie zająć się infekcją.

“Aktywowany” układ odpornościowy zwiększa nasze zapotrzebowanie na energię poprzez zwiększenie podstawowego zapotrzebowania kalorycznego (PPM, BMR) w trakcie trwającego stanu podgorączkowego czy gorączki. Te warunki pozwalają odporności m.in. za pomocą makrofagów inicjować skuteczną odpowiedź przeciwko patogenom.
Gdy pojawia się stan podgorączkowy lub gorączka organizm zwiększa podstawowe zapotrzebowanie energii.
Organizm może pozyskać energię na dwa sposoby:
➡️wywołać uczucie głodu, żebyśmy zjedli więcej kilokalorii → sami wiecie, że podczas przeziębienia to rzadko się zdarza i jest wręcz przeciwnie – apetyt maleje, nie mamy ochoty jeść, a gdy jemy to robimy to z wielką niechęcią i nie ma nic w tym złego,
➡️pozyskać energię z zapasów energetycznych – glikogen, glukoza, ketony czy pozyskana energia z rozkładu tkanek (tłuszczowej, mięśniowej).

Ta druga sytuacja może sprawić, że w trakcie, dzień lub dwa dni po infekcji zauważymy mniejszą masę ciała, mniejsze obwody i najczęściej jest to spowodowane:
➡️deficytem energii (jedliśmy za mało, aby pokryć nasze zapotrzebowanie),
➡️odwodnieniem (chociaż to ważny element w trakcie gorączki, to praktyka pokazuje, że mamy przeogromny problem z nawodnieniem, dlatego m.in. czujemy się tak fatalnie po przechorowaniu).

Powiedzenie, że przeziębienie odchudza jest nieprecyzyjne, ale może się tak zdarzyć, że infekcja spowoduje zmniejszenie masy ciała, ale nie zawsze tkanki tłuszczowej i niestety niekiedy masy mięśniowej, a najczęściej jest to efekt odwodnienia. Jednak wraz z wyższym PPM w takim przypadku najczęściej obniża się ponadpodstawowa przemiana materii, w tym NEAT, zatem “odchudzający” efekt może w ogóle nie nastąpić 😉
02 paź

Im dłużej pracuję z ludźmi, tym częściej przekonuję się, że na każdą zmianę trzeba być gotowym. Jeżeli na skutek silnego bodźca nagle chcemy zacząć ćwiczyć 5 razy w tygodniu, jeść w 100% zupełnie nieprzetworzone produkty, spać po 8h każdej nocy to prawdopodobnie ten zapał stanie się słomiany, rowerek stacjonarny przejmie rolę wieszaka na ubrania, które “już nie do szafy, ale do prania też nie”, a kupione warzywa się zepsują, bo nie będziemy mieć na nie ochoty.

CO TO ZNACZY BYĆ GOTOWYM DO ZMIANY STYLU ŻYCIA?

Dobre zakupy, gotowy jadłospis, muzyka do ćwiczeń, mata, wygodne buty, krokomierz, nowe legginsy… Posiadanie ww. rzeczy nie oznacza, że będziemy gotowi.

Możemy nie mieć ani jednej rzeczy, a możemy być gotowi.

Być GOTOWYM na zmianę nawyków żywieniowych to znaczy szczerze pogadać z samym z sobą jak z najlepszą przyjaciółką czy przyjacielem. Trzeba zadać sobie wiele pytań, m.in.:

➡️po co chcę coś zmienić?

➡️co mi to da?

➡️dlaczego obecny stan mi przeszkadza?

➡️czy jestem przygotowana/y na systematyczność?

➡️czy jestem gotowa/y na to, że wdrażanie zmian nie jest (najczęściej!) przyjemne?

➡️czy jestem świadoma/y, że przyjdzie moment zwątpienia i chęć porzucenia wszystkiego i powrotu do starych nawyków?

➡️czy robię to dla siebie czy dla kogoś?

➡️czy jestem świadomy, że ruch wiąże się ze zmęczeniem i nie jest to czasem komfortowe?

➡️czy wiem o tym, że chcąc dojść do punktu X muszę robić rzeczy Y i jeśli osiągnę punkt X, to rzeczy Y powinny mi ciągle towarzyszyć?

Zmiana nawyków nie jest jak jednorazowe włączenie przycisku latarki, żeby świeciła. To jest jak codzienne, nawet wielokrotne w ciągu dnia zapalanie latarki bo: masz lenia, jest “zła pogoda”, nie masz humoru, masz słaby nastrój, jest mnóstwo przekąsek pod nosem, jest weekend czy po prostu Ci się nie chce. I te wszystkie “bo” skutecznie wyłączają tę latarkę. 

W procesie zmiany nawyków naszym zadaniem jest ponownie włączyć światło.

I zawsze, gdy ta latarka zgaśnie, należy ją włączyć, by świeciła! To jest klucz do utrzymania dobrych nawyków, a w końcu wymarzonej sylwetki i zdrowia 🙋

27 wrz

➡️Sporadyczne,
➡️raz w tygodniu,
➡️codzienne
➡️albo po każdym posiłku, a nawet na czczo.
Wzdęcia mogą występować z różną częstotliwością, ale zawsze uprzykrzają życie. Przyczyn wzdęć są setki, niemniej jednak nie każde wynikają z występowania jakichś chorób czy zaburzeń przewodu pokarmowego takich jak np. zespół jelita nadwrażliwego, przerost bakteryjny w jelicie cienkim (SIBO), choroby zapalne jelit o których często piszę.
Do 5 nietypowych przyczyn wzdęć należy:
➡️nadmiar soli (sodu) w diecie – wciąż bada się, w jaki sposób nadmiar sodu może powodować wzdęcia. Na ten moment podejrzewa się, że nadmiar sodu może negatywnie wpływać na ilość kwasu solnego w żołądku oraz mikrobiom jelitowy,
➡️choroby i zaburzenia pracy tarczycy – niedoczynność tarczycy, choroba Hashimoto, nadczynność tarczycy, choroba Gravesa-Basedowa, a także rak tarczycy może wiązać się z zaburzeniami motoryki przewodu pokarmowego,
➡️niska dostępność energii, diety niskokaloryczne – diety ze zbyt dużym deficytem energetycznym, głodówki, posty owocowo-warzywne o niskiej kaloryczności mogą prowadzić do zaburzeń pracy przewodu pokarmowego,
➡️zielona herbata, herbaty owocowe, ziołowe, czarne, naturalne i aromatyzowane – intensywne napary oraz sztuczne aromaty w herbacie mogą być przyczyną zaburzeń żołądkowo-jelitowych,
➡️dieta wysokotłuszczowa, dieta z wyższym udziałem tłuszczu np. low-carb – pacjenci z zaburzeniami czynnościowymi przewodu pokarmowego mogą odczuwać wzdęcia po zjedzonym posiłku obfitym w tłuszcz i/lub stosując dietę o wyższym udziale tłuszczu.
(Bibliografia – PMID: 27195249, 33211298, 20351569, 31206400).
20 maj

(źródło zdjęcia: Meds Safety)

Błonnik pokarmowy odgrywa ważną rolę w traktowaniu zaparć.

Faktycznie u niektórych osób zwiększenie ilości błonnika może przynieść znaczącą poprawę. Z drugiej strony, inne osoby zareagują zupełnie odwrotnie i zaparcia przybiorą na sile.
Czasem może okazać się, że zmniejszenie ilości błonnika ogółem poprawi perystaltykę jelit i unormuje wypróżnienia

W swojej pracy zauważam różnorodne zwyczaje żywieniowe. Są osoby, które przy dziennej podaży błonnika na poziomie 10-15 g nie mają absolutnie żadnych problemów z regularnym wypróżnieniem. Są też osoby zjadające błonnik w ilości 55-70 g, u których zauważymy książkowe cechy 💩.

Skrajności w podaży błonnika nie są dobre i próby sformułowania zalecanego dziennego spożycia dla osób dorosłych w różnych krajach na poziomie 18-38 g/ dobę to pewien punkt odniesienia. Błonnik z rozróżnieniem frakcji był, jest i będzie ważnym składnikiem dla zdrowia metabolicznego, zdrowia jelit i nie tylko.

Zauważcie, że nawet dla zdrowej populacji istnieje przedział dziennej podaży i określa się to jako próbę sformułowania zalecenia, a nie zalecenie. Możecie się zatem domyślić, jak różnorodnie będzie wyglądała podaż błonnika u osób z jednostkami chorobowymi.

Ostatecznie każda osoba ma pewną “tolerancję” ilości spożywanego błonnika i wobec tego nie ma jednej metody niwelowania zaparć. Jeśli do tego “dołożymy” zaburzenia i choroby przewodu pokarmowego typu IBS, SIBO, refluks, choroby zapalne jelit, wrzody, to może się okazać, że manipulowanie ilością spożywanego błonnika jest jednym z WIELU elementów, o które trzeba się zatroszczyć, by zniknęły zaparcia. w zasadzie dotyczy to też osób zdrowych. Błonnik to nie wszystko w kontekście zaparć.

To tylko element.

09 maj

(źródło zdjęcia: MyFitnessPal blog)

W niektórych chorobach z autoagresji takich jak np. cukrzyca typu 1, celiakia, choroba Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie jelita grubego, choroba Graves’a-Basedowa, utrata masy ciała jest niezamierzona. Dzieje się to zazwyczaj w sytuacji, gdy np.:
➤ pacjent jeszcze nie wie, że zmaga się z chorobą,
➤ leczenie jest nieskuteczne (co nie jest wcale takim rzadkim zjawiskiem i wymaga zmiany formy/środków leczniczych),
➤ farmakoterapia wpływa na ośrodek głodu i sytości, co powoduje zmniejszenie poboru pokarmu,
➤ pacjent jest w fazie zaostrzenia choroby, co może wpływać na zmniejszenie wchłaniania składników odżywczych, zmianę metabolizmu, dysregulację układu hormonalnego,
➤ pacjent ma jadłowstręt.

W przypadku gdy wdrożone jest skuteczne leczenie, a potem udaje się osiągnąć remisję i m.in. wchłanianie ulega poprawie – często pacjent przestaje chudnąć lub nawet przybiera na wadze. Ta zależność jest dość często pomijana w omawianiu chorób i pacjenci są tym nieco zawiedzeni. Czasem trzeba wyjaśnić, że wzrost masy ciała jest czymś bardzo pożądanym i oznacza zdrowienie!

Proces odchudzania u pacjenta z chorobą z autoagresji czy też u zdrowej osoby opiera się zawsze na tym samym – na wygenerowaniu deficytu kalorycznego.
Wielu pacjentów się z tym nie zgadza i jednocześnie obwinia samą chorobę czy też stosowane leki, twierdząc, że to dzięki nim nie mogą schudnąć.

Bez wątpienia stosowanie niektórych leków może wiązać się z przyrostem masy ciała, tak jak np. kortykosteroidy o działaniu silnie przeciwzapalnym powodują u wielu pacjentów m.in. nadmierne gromadzenie wody w organizmie, ale i … wzrost apetytu. Praktyka pokazuje, że wielu pacjentów neguje wzrost apetytu, ale finalnie, gdyby policzyć wszelkie spożywane kilokalorie okazuje się, że systematycznie ich podaż jest większa.

Ostatecznie, redukcja masy ciała i tkanki tłuszczowej u osoby z autoagresją nie jest zawsze wskazana (np. w zaostrzeniu), ale jest możliwa, chociaż wymaga większej troski i uwagi. Czasem redukcja jest wręcz wskazana, gdyż nadmiar tkanki tłuszczowej jest źródłem cytokin prozapalnych…a przecież w chorobach z autoagresji dąży się do zmniejszenia procesów zapalnych.

27 lut

Źródło zdjęcia: klearminds.com

Co zrobić, gdy chcielibyśmy, aby nasz partner/partnerka zmienił/zmieniła nawyki żywieniowe, podczas, gdy partner/partnerka nie widzi potrzeby zmiany?

Zacznijmy od początku.

Wprowadzenie zmiany wiąże się często z:
➡️strachem, niepokojem, obawami, lękiem,
➡️poznaniem czegoś nowego, z czym nie będziemy czuć się komfortowo (przynajmniej na początku i przynajmniej takie możemy mieć wyobrażenie),
➡️robieniem czegoś, co wcześniej nie było dla nas ważne i/lub nie zwracaliśmy na to uwagi,
➡️wizją porażki, jeśli już kiedyś podejmowaliśmy próbę wdrożenia zmiany i zwyczajnie się nie udało,
➡️poczuciem dyskomfortu,
➡️utratą radości z dotychczasowej sytuacji,
➡️poczuciem utracenia wygody i znanego na rzecz nowych czynności,
➡️oporem, jeśli nie do końca jesteśmy przekonani do jakichkolwiek zmian,
➡️poczuciem przymusu, jeśli ktoś stawia nam wysoko poprzeczkę i kreuje oczekiwania, które mogą nas przerastać albo są po prostu nowe.

Jeśli jesteś osobą, która oczekuje od innej osoby wprowadzenia zmian to wiedz, że dla tej osoby nie jest to wygodna sytuacja.

To nie jest proponowanie komuś zjedzenia pączka podanego na talerzyku, co nie wymaga wysiłku, bo wystarczy wziąć do ręki talerzyk, chwycić dłonią puszystego pączusia z marmoladą i cieszyć się każdym kęsem.

To jest proponowanie i oczekiwanie od kogoś działań, poświęcenia, zaangażowania, a także rezygnacji i porzucenia oraz często NIEWYGODY i NOWYCH OBOWIĄZKÓW.

Uświadom sobie, że oczekiwanie od kogoś zmian jest czymś dużym.

Jeśli na tym etapie zauważasz, że jesteś zbyt mało wyrozumiała/wyrozumiały dla partnera to też kolejne rzeczy będą przychodziły z jeszcze większym trudem, zarówno dla Ciebie – osoby oczekującej zmian, jak i osoby, od której oczekujesz, by cokolwiek zmieniła.

Według słownika SJP ” wyrozumiały” to:

«umiejący zrozumieć powody czyichś błędów, motywy czyjegoś niewłaściwego postępowania i skłonny do wybaczania; też: będący wyrazem takiej cechy».

Zastanów się, czy potrafisz:
📍zrozumieć powody, dla których partner nie chce zmieniać stylu życia,
📍zrozumieć motywy, dlaczego nie dba o siebie,
📍wybaczać błędy pomimo starań partnera.

Twoje oczekiwanie wobec partnera/ki, aby zmienił/a styl życia może być postrzegane przez partnera/kę jako “przymus” i atak.
Czy Ty lubisz robić coś, co wynika z przymusu?
Z pewnością nie.
Wczuj się w rolę partnera/ki.
Ważne jest nie tylko to, co mówisz, ale w jakie słowa ubierasz i jakim tonem przekazujesz komunikat.

To nie zachęca do zmiany:

  • Zrób coś ze sobą!
  • Zapisz się na zajęcia sportowe, a nie ciągle leżysz na tej kanapie!
  • Nie wyjdziemy w sobotę, bo Ty wolisz pić piwo przed TV!
  • A Ty znowu żresz te chipsy!?
  • Mógłbyś/mogłabyś schudnąć, to czułabyś/ czułbyś się lepiej!
  • Jedz jeszcze więcej tych ciastek, a na pewno schudniesz!
  • Mąż Anki schudł już 10 kg, a Ty co, znowu przytyłeś?!

To może zachęcić do zmiany:

  • Nie zmuszaj, nie atakuj słowami, rozmawiaj spokojnie, cierpliwie. Słuchaj to, co partner/ka mówi.
  • Okaż zrozumienie i podkreślaj, że zmiany są trudne.
  • Okaż chęć pomocy i sprecyzuj, w jaki sposób możesz pomóc.
  • Pokaż własną postawą, że zdrowe odżywianie i ruch poprawiają jakość życia.
  • Podkreślaj, że zależy Ci na parterze/rce i że może na Tobie polegać we wprowadzaniu nowych nawyków. 
  • Nie rób niczego za plecami partnera/ki (np. nie zapisuj na zajęcia, do dietetyka). Zawsze pytaj o zgodę, opinię i uczucia z tym związane. 
  • Zauważaj i pochwalaj każdy krok i działanie partnera/ki w kierunku zmiany stylu życia.
Często partner/ka nie widzi potrzeby zmiany stylu życia, a zauważenie potrzeby zmiany jest WAŻNYM krokiem w kierunku podjęcia jakichkolwiek działań.
Tę potrzebę ma zauważyć partner/ka, a nie tylko Ty.
Jeśli chcesz, aby partner/ka ZAUWAŻYŁ/A, że zmiana stylu życia jest potrzebna to musisz stać się uważnym, cierpliwym słuchaczem i osobą wspierającą, wyrozumiałą, rozumiejącą porażki i trudności.
Czasem to tak działa, że im bardziej koncentrujesz się na tym, aby przekonać do zmiany, tym bardziej odpychasz moment, w którym partner/ka zauważy potrzebę tej zmiany.
W tym wszystkim potrzeba dużo rozmów, cierpliwości i okazania zrozumienia.
Twój atak i narzekanie nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, a przy okazji może popsuć relację w związku czy małżeństwie🖐
Empatia jest trudna, ale bardzo potrzebna.
Pomocne okaże się poniższe pytanie, nad którym polecam się zastanowić:
Co chciałbyś/chciałabyś usłyszeć od siebie, będąc na miejscu partnera/ki, która oczekiwałby/oczekiwałaby zmiany stylu życia na lepsze?
04 lut

(Źródło zdjęcia: health.clevelandclinic.org)

Libido u kobiety jest wciąż tematem bardzo wstydliwym i rzadko kiedy poruszanym.
Ponadto, rozmowy o seksie i libido wprawiają w zakłopotanie.
Tymczasem niskie libido i utrata zainteresowania seksem może być sygnałem czegoś poważniejszego, niż nam się wydaje!

Jeśli powiem, że przyczyn utraty zainteresowania seksem są tysiące to i tak pewnie w znacznym stopniu nie doszacuję skali problemu.
🖐Dobry stan psychiczny, dobry związek, właściwe postrzeganie samej siebie są dość istotnymi czynnikami w tej sprawie. W dzisiejszym wpisie pomijam okres ciąży i “po” ciąży, a skupiam się głównie na czynnikach zdrowotno-żywieniowych.

Możliwe zdrowotno-żywieniowe przyczyny utraty zainteresowania seksem i niskiego libido:
zaburzenia hormonalne, w tym: niedoczynność tarczycy, Hashimoto, zespół policystycznych jajników PCOS, hiperprolaktynemia

  • zaburzenia gospodarki glukozowej, w tym: insulinooporność, hipoglikemia reaktywna, cukrzyca
  • endometrioza, choroby i zaburzenia w obrębie układu moczowego, problemy uroginekologiczne
  • choroby i zaburzenia pracy przewodu pokarmowego, w tym: IBS, SIBO, IMO, choroby zapalne jelit, refluks, choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy
  • zaburzenia psychiczne, zachowania, nastroju, nerwicowe, behawioralne, osobowości i inne, a w tym: depresja, zaburzenia odżywiania, zaburzenia snu
  • stosowanie głodówek, diet niskokalorycznych i niedoborowych, np. opartych na jedzeniu tylko warzyw i owoców, długotrwała redukcja masy ciała
  • niska/nadmierna aktywność fizyczna, niedobór snu, nisko odżywcza dieta, uboga w witaminy i składniki mineralne, w tym: cynk, kwasy omega-3, witamina D3, witamina B12, magnez
  • anemia z niedoboru żelaza, kwasu foliowego, wit. B12
  • leki, w tym: leki antykoncepcyjne, leki przeciwdepresyjne, leki przeciwlękowe, inhibitory pompy protonowej, leki stosowane w leczeniu nadciśnienia, leki przeciwbólowe i wiele innych.

Co możesz zrobić?

Przeanalizuj możliwe przyczyny zdrowotno-żywieniowe.

Jeśli coś Ciebie dotyczy – nie ignoruj problemu. Skorzystaj z pomocy lekarza.

Przyczyny utraty zainteresowania seksem mogą tkwić w zupełnie innym miejscu, np. problemach w związku, nadmiernej ilości pracy, nadmiarze stresu, wpływie socjokulturowym, niskim poczuciu wartości i w wielu innych miejscach. Powyższa lista nie jest zamkniętym katalogiem. To tylko podpowiedzi, które być może nakierują Cię na źródło problemu.

Zrób podstawowy przegląd zdrowia, w tym:

  • podstawowe badania krwi,
  • USG piersi i tarczycy,
  • cytologia,
  • badanie ciśnienia krwi.

I przede wszystkim… Nie bój się rozmawiać o seksie i niskim libido!

22 gru

(Źródło zdjęcia: delish.com)

Nie każdy czyta i nie każdy potrzebuje, ale przypomnieć warto, że Święta i w ogóle świat nie kończy się na jedzeniu😉
Łap garść prostych porad i wyluzuj, odpocznij, wyśpij się porządnie w nadchodzącym czasie ❤️

1 – Policz, jak długo trwają Święta. Dodaj do tego dni, kiedy to zwykle zjada się do końca potrawy, bo przecież wyrzucanie żywności to nic dobrego. To ile Ci wyszło? 4 dni? Teraz powiedz sobie szczerze, czy przez pozostałe 361 dni roku Twoje żywienie przez większość czasu było racjonalne? Jeśli tak to świetnie, a jeśli nie to wiedz, że nigdy nie jest za późno na zmianę nawyków żywieniowych, nawet od razu po Świętach 🙂 W szerszej perspektywie kilka dni z pierożkami, piernikami i śledziem w śmietanie nie wypadają tak “strasznie”. To tylko kilka dni! Nadmierne kilogramy to efekt długoterminowych decyzji żywieniowych, a nie samego okresu Świątecznego!

2 – Masz specjalną dietę dostosowaną do Twojego stanu zdrowia? Zapytaj swojego dietetyka, czy kilka dni ze świątecznymi potrawami wpłyną negatywnie na Twoje zdrowie. Prawdopodobnie nie, dlatego nie martw się na zapas i nie zakładaj z góry, że pozostanie Ci tylko liść sałaty i ciepła herbatka. Kto pyta – nie błądzi!

3 – Jeśli okaże się jednak, że Twoje żywienie jest ograniczone ze względu na jednostki chorobowe przygotuj 2-3 potrawy (w tym coś słodkiego) zgodne z Twoim protokołem żywieniowym. Jasne, że może Ci się nie chcieć, może nie masz talentu, nie lubisz gotować albo nie masz na to czasu, ale jeśli zdrowie stoi wysoko w hierarchii Twoich wartości to chyba warto to zrobić? Poproś o pomoc w przygotowaniu takich potraw osobę, która w Twojej rodzinie jest mistrzem w kuchni – to nic złego prosić o pomoc! Jest jeszcze na to czas, więc działaj!

4 – Nie musisz jeść do końca wszystkich potraw, które zostały po Świętach. W wielu miastach i wsiach organizowane są akcje, w których można pomóc potrzebującym rozdając przygotowane potrawy. Na pewno też znasz taką rodzinę, która ucieszy się z otrzymanego jedzenia, bo na co dzień nie ma go za wiele. Poszukaj takich akcji czy rodziny w potrzebie.

5 – Święta to nie tylko jedzenie. Dobrze wiesz, że w Święta chodzi o coś ważniejszego. Wiedz też, że możesz odmówić zjedzenia jakiejś potrawy, jeśli zwyczajnie już nie masz na nią ochoty, jesteś przejedzona/y lub czujesz się gorzej. Nikt nie zadba lepiej o Twoje zdrowie i dobre samopoczucie, niż Ty sama/sam!

6 – Jeśli planujesz wejść na wagę i zmierzyć obwody zaraz po Świętach to… pomyśl o zmianie planów. Więcej jedzenia, kilokalorii, treści pokarmowej, sodu w diecie, mniej ruchu, mniejsze spożycie płynów – to tylko kilka z wielu czynników, które wpłyną na Twoją masę ciała i obwody po Świętach. Po prostu do końca roku nie wchodź na wagę i nie mierz się, jeśli te czynności są dla Ciebie stresujące. Zrobisz dobrze swojej głowie.

7 – Jeśli po Świętach będziesz odczuwać:
– przejedzenie
– niestrawność
– nadmierne gazy
– wzdęcia
– zmianę w wypróżnianiu
… to nie panikuj 🙂
Jeśli na co dzień nie jadasz produktów, które pojawiają się na świątecznym stole, nie jadasz tak bardzo różnorodnie (i tak dużo!) to istnieje duże prawdopodobieństwo, że chwilowo Twój układ pokarmowy troszkę zwariuje, ale spokojnie – wszystko wróci do normy po kilku dniach.

8 – I nie, nie musisz robić głodówki po Świętach I nie, nie musisz robić żadnego detoksu, nawet od cukru! Wróć do swoich dobrych, sprawdzonych, zdrowszych nawyków żywieniowych, czyli: dbaj o dobre nawodnienie (30ml płynów/ każdy kilogram masy ciała), jedz więcej warzyw, powróć do aktywności fizycznej, wychodź często na spacer, dbaj o sen …i wszystko wróci do normy! 🙂

01 paź

Kompulsywne objadanie się, czyli niekontrolowane spożycie dużej ilości pożywienia w stosunkowo krótkim czasie jest jedną z form zaburzeń odżywiania.

Napady występują z różną częstotliwością i często korelują z występowaniem silnych, skrajnych emocji, ale również mogą maskować lub towarzyszyć innym zaburzeniom psychicznym. W czasie takich napadów najczęściej spożywa się dużą ilość wysoko przetworzonych produktów o zmiennych smakach, różnej konsystencji, formie, ale i są osoby, które spożywają w taki sam sposób produkty o wysokiej gęstości odżywczej, nisko przetworzone, jednak w dużej ilości w relatywnie krótkim czasie.

Takie napady niestety mają negatywny wpływ na zdrowie metaboliczne.

Mogą prowadzić m.in. do:
➡️nadwagi, otyłości,
➡️pogorszenia insulinowrażliwości,
➡️insulinooporności lub pogorszenia insulinooporności!,
➡️cukrzycy typu 2,
➡️chorób serca,
➡️nadciśnienia tętniczego.

Tak naprawdę już jeden dzień z napadem kompulsywnego objadania się może:
➡️pogorszyć insulinowrażliwość u osób bez zaburzeń gospodarki cukrowej (jak się domyślacie, u osób z IO i Ct2 będzie podobnie, a nawet efekt będzie nasilony),
➡️zwiększyć poziom glukozy na czczo dnia następnego,
➡️zwiększyć poziom glukozy poposiłkowej.

Na pewno większość z Was kojarzy słynny “cheat meal”, który rzekomo w trakcie odchudzania miał prowadzić do pobudzenia metabolizmu (co nie zostało udowodnione), a przede wszystkim wyluzowania, odpoczynku od diety w celu poprawy samopoczucia.

Oczywiście nie każdy “cheat meal” musi wyglądać jak napad w komp. objadaniu, ale niestety zdarzają się takie sytuacje. Odstępstwa od dobrze zbilansowanego żywienia nie są czymś złym. Można to zrobić w zupełnie inny sposób nie szkodząc zdrowiu metabolicznemu. Biorąc jednak pod uwagę powszechność zaburzeń metabolicznych, stosowanie cheat meal oprócz poprawy samopoczucia (chociaż nie u każdej osoby!) nie przynosi tak naprawdę nic dobrego.

Mówiąc o kompulsywnym objadaniu się to zdecydowanie warto skorzystać z pomocy psychodietetyka lub psychologa w celu wsparcia leczenia IO i cukrzycy typu 2, ale i dla zdrowych relacji z żywieniem.

Źródło zdjęcia: thesun.co.uk

 

30 wrz

Insulinooporność i cukrzyca typu 2 dotyka najczęściej osoby z nadmierną masą ciała, nadwagą i otyłością, ale… Bycie szczupłym, z niedowagą nie gwarantuje prawidłowego zdrowia metabolicznego.

U osób szczupłych, z niską masą ciała, prawidłową masa ciała również diagnozuje się insulinooporność i cukrzycę typu 2 (Ct2). Często jednak nie zleca się wykonania badań diagnozujących zaburzenia w obrębie gospodarki węglowodanowej przyjmując za pewnik, że brak nadwagi czy otyłości to gwarancja braku zaburzeń😏.

Do ważnych czynników determinujących pojawienie się IO czy Ct2 u osób z prawidłową masą ciała należą czynniki związane ze stylem życia, a więc:
➡️odżywianie – m.in. dieta bogata w przetworzone produkty, uboga w warzywa i owoce oraz nienasycone kwasy tłuszczowe, w tym kwasy omega-3,
➡️aktywność fizyczna – brak aktywności, niewiele aktywności,
➡️aktywność pozasportowa – niska aktywność,
➡️sen – ignorowanie rytmu dobowego, niedosypianie, zarywanie nocek,
➡️współwystępowanie innych zaburzeń, chorób – np. PCOS, nadciśnienie tętnicze, zaburzony profil lipidowy,
➡️stres, stres oksydacyjny.

Nadal panuje przekonanie, że “jestem szczupła/y i nie choruję, to po co będę ćwiczyć?”. Tymczasem u osób szczupłych ruch może mieć kluczowe znaczenie w prewencji IO, Ct2 czy już leczeniu tych zaburzeń!

Niska i prawidłowa masa ciała nie jest gwarancją zdrowia metabolicznego. Wiele osób szczupłych charakteryzuje się sylwetką tzw. “skinny-fat”, czyli niską masą ciała, niskim poziomem tkanki mięśniowej i jednocześnie wysokim poziomem tkanki tłuszczowej i nierzadko dość dużym otłuszczeniem narządów wewnętrznych. W ostatnich latach coraz częściej mówi się o “szczupłej otyłości”. Brzmi dość przewrotnie, ale to jest zupełnie realne.

O styl życia powinien dbać każdy, bez względu na masę ciała, która czasem maskuje wiele problemów metabolicznych, które już są lub nie są jeszcze zdiagnozowane albo pojawią się w przyszłości ze zdwojoną siłą 😉

P.S. Na zdjęciu to ja, 5 lat temu 😉

Load More